platforma blogowa portalu głos szczeciński

Jarsoław Marendziak: NIE – dla zwolnień z w-f i pozorowanych działań

Wraz z początkiem roku szkolnego ruszyła też akcja Ministerstwa Sportu – „Stop zwolnieniom z w-f”. I słusznie, bo to plaga jest, droga przez manowce, czysta głupota i tyle. Trudno do tej akcji się nie przyłączyć. Tylko, że jak już spokojnie się nad nią zastanowić, to trochę opadają ręce. Bo ministerstwo w ostatnich dwóch latach sporo pieniędzy wydało na ekspertyzy dotyczące stanu „usportowienia” naszej młodzieży.

Wykazały one, że kolejne pokolenia gorzej się ruszają, mniej czasu poświęcają ćwiczeniom fizycznym, są słabsze, bardziej podatne na choroby. Problem w tym, że bez tych ekspertyz takie wnioski można było wysnuć opierając się jedynie na obserwacjach, to stan faktyczny, dobrze środowisku sportowemu znany. Zmarnowano trochę czasu, sporo pieniędzy i już wiemy. A na program „stop” są nawet pieniądze – uwaga 22 miliony złotych. Tymczasem drogą do eliminacji fatalnych symptomów nie są ekspertyzy, nie są akcje, tylko rozwiązania systemowe dotyczące lekcji wychowania fizycznego w Polsce. Bo muszą być one tak jak przed laty monitorowane, bo nauczyciele muszą jak w XX wieku dawać z siebie wszystko, bo wrócić wystarczy do SKS-ów. I przede wszystkim przywrócić lekcje w klasach I-III z ludźmi do tego przeszkolonymi, po studiach na Wydziałach Kultury Fizycznej. Z całym szacunkiem dla nauczycieli klas początkowych – mają tyle zadań do wykonania, że trudno od nich wymagać jeszcze znajomości gimnastyki czy wprowadzania podstaw dyscyplin sportu. Ale to koło zamknięte.

Z zajęciami w-f wyrabiają etat, na kolejne dla nauczycieli przedmiotu pieniędzy nie ma i szkoły tak naprawdę są bez wyjścia. Może więc zamiast „stop zwolnieniom” z zajęć prowadzonych dzisiaj, wystarczy wpompować te 22 miliony do Ministerstwa Edukacji nie na akcje uświadamiające, a na dodatkowe, pełne wrażeń zajęcia w halach gimnastycznych? Z fachowcami oczywiście. Bo sytuacja wymaga dziś nie działań może i w założeniu słusznych (w końcu stan dzieci wynika często z irracjonalnych działań rodziców) ale pośrednich, tylko uderzenia w problem w jego centralny punkt. Żeby było jasne – akcję „Stop zwolnieniom z w-f” popieram rękami i nogami, ale mam znów wrażenie, że ktoś problem głaszcze, a nie kopie go w cztery litery.

Zostaw komentarz

*