platforma blogowa portalu głos szczeciński

Jarosław Marendziak: Walka ze sportowymi menedżerami została rozpoczęta

Problem narastał latami, powiększał się, doprowadzał do zwyrodnień i niestety rozwijał w najlepsze. Dopóki jednak nie przeszkadzał samym dyscyplinom, było w miarę ok. Tłumaczono to potrzebą czasów, profesjonalizacją i tym podobnymi bzdurami. Dziś jednak w efekcie to często mało przygotowani do zawodu ludzie, określający siebie mianem w tytule wskazanym, robią z dyscyplinami co chcą. Rozrabiają w najlepsze. Nie jest tajemnicą, że to oni w układach z częścią trenerów i działaczy przelewają, za dużą kasę dodajmy, z pustego w próżne.

Ściągają tabuny grajków średnich, słabych i nie wiadomo skąd. A interes kwitnie mimo kryzysu w najlepsze. Patrząc jednak na rodzimą degrengoladę – ktoś wreszcie powiedział STOP. Pytanie, czy za słowami, w tym wypadku Zbigniewa Bońka, pójdą szybkie działania. Pytanie kiedy dzieciaki w wieku lat 16 przestaną się wygłupiać i na spotkania z klubami, często tymi które je wychowały, skończą wysyłać swoich dziwnych przedstawicieli. Jestem całym sercem za tym, by te chodzące bankomaty polskiego sportu odsuwać od krajowej piłki. Ale żeby nie było tak różowo, to problem dotykający nie tylko tę dyscyplinę. W koszykówce i siatkówce rozrabianie menadżerów też trwa w najlepsze, tylko przykryto je obrusem sukcesów. Problem w tym, że ostatni występ naszych reprezentacji (koszykarzy, siatkarek, oby nie zaraz też siatkarzy) nakazuje, by ten zerwać raz na zawsze i na drobne strzępy roznieść.
Nie mam nic przeciwko profesjonalizacji, ale u nas szybko i to na wszystkich polach niestety uległa ona wypaczeniom. A mi, nam, zależy przecież, by sukcesy trwały latami, byśmy wspólnie mieli przyszłość, by te nasze kopane dziś na międzynarodowych arenach reprezentacje widziały jakieś światełko w coraz czarniejszym tunelu. Jeśli uda się, w co delikatnie wierzę, sternikowi PZPN to może i inni odważą się tupnąć nogą. Bo za chwilę kieszenie co niektórych będą, co prawda, wypchane do ostatniego miejsca miedziakami, ale z tych miedziaków polskiej sportowej przyszłości zbudować się nie da. Odwagi sternicy, prezesami muszą być ludzie z wyobraźnią, z marzeniami, z celami nawet trudnymi, ale do osiągnięcia. W tej wizji przyszłości dzisiejszy stan menedżerki jest nie do przyjęcia. Połączenie przypadkowości z zachłannością jeszcze nigdy w historii niczego dobrego nie przyniosło. I nie przyniesie.

Zostaw komentarz